sobota, 22 lutego 2014

Bruce Springsteen - Haeven's Wall

Stwierdziłem że co miesiąc będzie pojawiało się tutaj takie małe podsumowanie kulturalne - muzyka, filmy, książki, a także wydarzenia kulturalne, w jakich miałem okazję uczestniczyć. Pewnie nie będzie tego wiele, ale parę pozycji zawsze powinno się znaleźć.

Zacznijmy od muzyki i płyt.

Bruce Springsteen "High Hopes"

Wydana jeszcze w ub. roku, jednak zacząłem jej słuchać dopiero w tym. Kawał dobrego grania, kilka kowerów (w tym znakomite singlowe "High Hopes") - wszystko zagrane z polotem, okraszone latynoskimi wspomagającymi instrumentami: dęciakami i instr. perkusyjnymi. Kilka numerów idealnie nadaje się na karnawał, przy takim "Haeven's Wall" aż prosi się żeby popląsać. Ale nie brakuje na "High Hopes" także refleksyjnego grania - znajdziemy tu kilka dobrych ballad, z autokowerem "The Gost of Tom Joad" na czele, ale warto też wyróżnić nawiązujący linią melodyczną do "Streets of Filadelphia" - "The Wall" oraz zamykającą płytę kołysankę "Dream Baby, Dream".
Bruce, zwany w swojej ojczyźnie Bossem, znów pokazał że ma sporo do powiedzenia, mimo skończonej sześćdziesiątki nadal potrafi nagrywać bardzo dobre płyty (mimo iż z nie całkiem nowym materiałem, ale czasem lepsze stare i jare, niż nowe i słabe).

Na zachętę żywiołowo-gospelowe "Haeven's Wall"



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz